Faceci są wzrokowcami

womens-2359685_1280

Dzisiaj będzie mniej rad dla poszukających drugiej połówki, a więcej dla kobiet, które są w związkach. Czasem czegoś brakuje? Może czujecie się zaniedbane i niedoceniane….

Istnieje taka opinia, że lepiej nie robić zakupów jak jest się głodnym, bo wtedy zjedlibyśmy wszystko i wkładamy do koszyka to, co przykuje nasz wzrok. Coś w tym jest, przynajmniej ja się czasem na tym łapie. Ludzie mają często taką tendencję do jedzenia oczami. I nie ma się co dziwić, bo na decyzję o zjedzeniu danej potrawy wpływają najpierw walory estetyczne. A skoro jest to dla wszystkich oczywiste to proszę przełożyć to teraz na męski umysł…

Faceci są wzrokowcami! Ta stara jak świat prawda może wydawać się wam frazesem, ale tak po prostu jest. Tylko mimo tej wiedzy, niektóre kobiety o tym zapominają, a to duży błąd. Na pewno zauważyłyście, że mężczyźni oglądają się za zgrabnymi, ładnie ubranymi kobietami na ulicy. Niektóre kobiety to nawet oburza. W sumie nie bardzo to rozumiem, ja traktuję to neutralnie. Wiem, że wyglądam ładnie, więc nie będę reagowała inaczej jak ignorując to. Inna reakcja jest albo zaprzeczeniem własnej urodzie albo fałszywą skromnością. A co z tymi, które przyłapują swojego faceta na tym, że ogląda się za innymi? Kiedyś bardzo mądry ksiądz powiedział „jeśli chodzisz w szlafroku, nie dziw się, że mąż ogląda się za sąsiadką”. I trudno mi się z tym nie zgodzić. Skoro wiem, że facet jest wzrokowcem to powinnam odpowiednio o siebie zadbać. I nie pomyślcie zaraz, że to umniejsza rolę kobiety, że jakoś ją uprzedmiotawia. Absolutnie nie! Tylko jeśli pytasz co zrobić, aby mój facet nie oglądał się za innymi, czy też co zrobić, aby zawsze był mną zainteresowany, to wiedz, że dbanie o siebie jest ważne.

Trzeba o siebie dbać tak samo, jak wtedy, gdy chodziliście na randki. W końcu nikt nie dziwi się, że kwiaty więdną, gdy się ich nie podlewa. Związek trzeba pielęgnować i nadal „zabiegać o zainteresowanie”. Podgrzewajcie atmosferę, zaskakujcie się wzajemnie i dbajcie o swoją relację!

Nie radź drugiemu, co Tobie nie miłe…

heart-368485_1920

Zapewne wielu z Was zastanawia się, dlaczego moja strona nazywa się nie-poradnik. Może duża część spodziewała się konkretnych rad, w konkretnych sytuacjach. Zauważyłam, że mnóstwo jest tego typu blogów w Internecie. Prowadzone są zarówno przez kobiety i mężczyzn. I dobrze, ja także mogę pomóc w tej materii. Jednak na chwilę obecną, jeśli zaczynasz przygodę z moim blogiem to chcę Cię odpowiednio do wszystkiego przygotować.

Kiedy chcesz zdać egzamin z prawa jazdy to najpierw musisz zdobyć wiedzę teoretyczną, a później dopiero siadasz za kółko. Jest to logiczne następstwo, dlatego też nawet nie ma opcji do podejścia praktycznego bez egzaminu teoretycznego. Jest to niebagatelna kwestia, więc teraz skupiam się na podstawowych wartościach, zasadach jakie powinny być zachowane, aby dobrze „rozegrać tę partię”.

Są takie osobowości, które nazywam graczami. Definiuje tak osoby, które bardzo dobrze radzą sobie w sprawach damsko-męskich. Flirtowanie i uwodzenie mają opanowane do perfekcji. Radzą sobie w tej materii tak dobrze, ponieważ mają bardzo dobre przygotowanie. Dla wtajemniczonych graczy wszystko jest jasne. Jeżeli chcesz osiągnąć taki poziom musisz zacząć od podstaw.

Co bardzo istotne dla profilu mojego bloga, moim celem jest pomoc takim osobom, które chcą zbudować poważny, długotrwały związek. Jak już wcześniej wspomniałam jest mnóstwo blogów z poradami jak uwodzić itd., jednak często są to porady na krótkotrwałe znajomości. Niestety mają się opierać jedynie na zaciągnięciu kogoś do łóżka. Takie powierzchowności mnie nie zajmują, bo do tego wystarczy wyuczyć się kilku „sztuczek”. Natomiast budowanie prawdziwej relacji, gdzie króluje miłość i zrozumienie dla drugiej osoby to nie lada sztuka. I oczywiście flirt sam w sobie też jest przyjemny, więc obie te rzeczy można połączyć. Jeśli chcesz je osiągnąć, zagłęb się najpierw w istotę tego co staram się przekazać. Jedynie posiadanie wartości i zasad może zagwarantować szczęśliwy związek. Innej drogi nie ma. Jeżeli brakuje moralnych podstaw pozostaje tylko niepowodzenie i zranienia, które później ciężko naprawić. Niejednokrotnie bowiem słyszałam historie, gdzie kobieta bała się zaufać kolejnemu mężczyźnie, bo pierwszy ją zranił. I tego starajmy się uniknąć. A jeśli chcecie porad w konkretnych sytuacjach to piszcie :) .

„…w mowie, w myśli, w sercu, na ślubnym kobiercu!”

bride-1850074_1920

Wiele osób w dzisiejszych czasach nie decyduje się na ślub. Mówią „papierek nie jest nam potrzebny do szczęścia”. Trudno się z tym nie zgodzić, bo rzeczywiście nikt papierów zbierać nie potrzebuje. Ale czy tak naprawdę chodzi o papier? No chyba nie. Opowiem Wam historie, która zainspirowała mnie do tego wpisu.

Jakiś czas temu usłyszałam o pewnej parze, która żyje bez ślubu ponad 30 lat. Oboje dobijają sześćdziesiątki, mają dorosłe dzieci i nadal są razem. W czym, więc problem? Jak widać udało im się skoro nadal są razem. Jednym słowem happy end. Ale coś musi być nie tak, skoro mnie to zainteresowało. Problem tkwi w braku pewności, braku poczuciu bezpieczeństwa. Historia ta zawiera dodatkowo wątek ekonomiczny. Nazwijmy roboczo parę, o której mowa Basia i Andrzej. Ich sytuacja wygląda następująco: Andrzej jest właścicielem firmy, którą zarządza Basia. On daje jej niby wolna rękę, ale ona nie jest szefem w znaczeniu dosłownym. Zarządza na jego rachunek, jest zwykłym pracownikiem, pracującym za pensje. Interes niestety nie idzie dobrze, a ona jako „nie żona” nie ma do niczego praw. Gdyby powinęła jej się noga, zostaje formalnie z niczym. I niby można sądzić, że Andrzej jako partner na pewno ją wesprze, że jej nie zostawi, że jej pomoże. Ale skoro dom, w którym mieszkają jest jego własnością, firma, którą prowadzą jest jego, to na co ona może liczyć? Zostaje zupełnie z niczym, a mając niemal 60 lat nie ma zbyt wielu perspektyw na przyszłość (przynajmniej zawodową). I żyją tak sobie z dnia na dzień, niby wszystko dobrze, na pozór nie ma się do czego przyczepić- sielanka. W końcu Basia ma tego dosyć. Narastająca frustracja powoduje, że wybucha i mówi o wszystkim Andrzejowi. Że czuje się niepewnie, że niczego nie posiada, że jej tożsamość jest zachwiana, bo nie wie kim jest. On jest zaskoczony, nawet nie zdawał sobie z tego sprawy. Jednak jego trudny charakter (co ważne dla tej historii) początkowo powoduje, że nie rozumie skąd tyle szumu. Przecież jest ok, to o co afera? No jemu może jest dobrze, ale skoro ona wybucha to coś jest nie tak. I koło się zatacza. Wszystko wynika z braku poczucia bezpieczeństwa. Mimo zaślepienia ze strony Andrzeja, a także dzięki pomocy specjalisty wszystko dobrze się skończyło. On w końcu zrozumiał położenie Basi i postanowił działać, aby zmienić jej samopoczucie. By czuła się ważna, spełniona i spokojna zdecydował się oświadczyć. Dosyć groteskowe dla mnie, że dopiero po tylu latach, ale jak mówi tytuł jednego filmu „Lepiej późno niż później”.

Kobiety potrzebują takiego psychicznego zabezpieczenia. Nawet, gdy zarzekają się, że jest inaczej, to stawiam, że jest to poza, a w głębi duszy pragną tego i potrzebują. Taka jest natura kobieca i nie ma się co dziwić. Mając 30 lat wszystko jest ok, nie ma o co się martwić. On mnie kocha i to mi wystarczy. Poczekaj aż będzie miał kryzys wieku średniego… Oczywiście możecie powiedzieć, że przecież żonaci faceci też zdradzają czy przeżywają kryzysy, które powodują u nich braki w rozumowaniu :). Tylko, że będąc żoną wiesz na czym stoisz i nawet jeśli coś się nie uda to masz jakieś gwarancje, które pozwalają domagać się swego. Nie chcę, żeby zabrzmiało to jak postrzeganie małżeństwa przez pryzmat potrzeb ekonomicznych, ale zwracam uwagę, na to, że nawet jeśli ktoś sądzi, że ślub nie jest do niczego potrzebny to niech się dwa razy nad tym zastanowi. Bo jeśli nie potrzebuje go ze względów na swoje poglądy to może przekonają go inne powody. Oprócz poczucia bezpieczeństwa, jest to ważne ze względu na dzieci. Ale takie oczywistości na tę chwilę sobie podaruje.

Małżeństwo jest bardzo ważne i nie można bagatelizować jego roli. Osobiście uważam, że jedyne ważne jest małżeństwo kościelne, ale skoro ktoś ma inne poglądy, to niech chociaż ureguluje wszystko prawnie. Przemyślcie te kwestie wielokrotnie zanim powiecie „małżeństwo nie jest mi do niczego potrzebne”.

Wymagaj mądrze!

tango-108483_1280

Temat wymagań dotyczących naszego partnera jest tak szeroki, że muszę jeszcze go dodatkowo rozwinąć. Jako osoba bardzo ekspresyjna mam w głowie tysiące myśli, które chce teraz uporządkować. W poprzednim poście pisałam o wymaganiach wobec mężczyzn, że należy je mieć, aby być zadowolonym w związku. Nie napisałam jednak jakie korzyści może to przynieść. Oczywiście każdy ma własne wnioski, ale moim celem było pokazanie Wam, dlaczego te wymagania są takie istotne.

Po pierwsze, jeżeli Twój partner spełnia Twoje oczekiwania, posiada cechy, które cenisz u mężczyzny, wartości, to tym większa szansa na sukces. Taki związek ma szansę na przetrwanie do grobowej deski. Wiadomo, że kłótnie się zdarzają, nawet tym najbardziej szczęśliwym. To normalne i zdrowe, a dla mnie wręcz interesujące. Skoro się z kimś kłócę, to jest to forma dyskusji, a sprzeczne zdania mogą człowieka rozwijać intelektualnie. To daje mi również pewność, że mam do czynienia z osobą inteligentną, która ma swoje zdanie i coś do powiedzenia. Czy taki partner nie jest najbardziej pociągający? Jak to mówią inteligencja jest sexy :)

Po drugie wymagając tego, aby Twój życiowy partner miał podobne poglądy również osiągniesz sukces na polu relacji damsko-męskiej. Odmienne zdanie na różne tematy, np. upodobania dotyczące kinematografii, sztuki, muzyki są jak najbardziej w porządku. Masz bowiem szanse na poznanie zupełnie nowych rzeczy, które do tej pory w ogóle Cię nie zajmowały, a ktoś może przedstawić Ci je w takim świetle, że masz ochotę się nad nimi pochylić. Jednak jeżeli chodzi o wartości takie jak stosunek do małżeństwa, poglądy, światopogląd, wyznanie jest to najbardziej istotne. Czytałam kiedyś artykuł na ten temat, który potwierdza moją tezę. Tutaj wrzucam link, zwróćcie proszę uwagę, że w artykule autor często powołuje się na wyniki badań naukowych.

Od siebie dodam, że w socjologii również istnieją kryteria doboru małżonka. „Badania nad wzorami doboru małżeńskiego zostały zapoczątkowane w latach 20-tych XX wieku, przez włoskiego demografa F.R. Savorgnana. Z badań tych wynikało, że najczęściej dobierają się partnerzy tej samej narodowości, wyznania oraz o podobnym miejscu urodzenia. Teza ta została w kolejnych latach wzbogacona m.in. przez: J.H. Bossarda, A.C. Kerckhoffa, W.R. Cattona i A.B. Hollingsheada, którzy do stworzonej wcześniej listy dodali takie czynniki jak: rasa, religia, pochodzenie etniczne, status socjoekonomiczny, bliskość zamieszkania, wiek, poziom wykształcenia oraz poprzedni status małżeński (38, Worzywoda-Kruszyńska W.,1974,s.10)”. Źródło

Związek, zakochiwanie się, relacje damsko-męskie to nie matematyka. Nie da się tego uporządkować logicznie, bo w miłości nie zawsze 2+2=4. Wszystko tutaj może się zmieniać jak w kalejdoskopie. I nawet posiadając wiedzę na dany temat nie zawsze o niej pamiętamy. Gdy dopada nas zauroczenie kimś, czy zakochanie często bujamy w obłokach. Wybór partnera, przesłanki do tego, nasze wymagania, wyobrażenia to temat rzeka. Można by długo o tym dyskutować, liczę na wasze komentarze, może i ja się dowiem czegoś, czego do tej pory nie zauważyłam. A póki co zostawiam was z moim tekstem, który mam nadzieję będzie niektórym pomocny. Bo mimo wszystko warto się czasem zastanowić czy czemuś dawać szanse, czy sobie odpuścić. Pamiętajcie, nigdy nic na siłę, bo to się nie sprawdzi.

Wymagania trzeba miec!

rules-1752415_1920

Jeżeli ktokolwiek mówi Wam, że macie za duże wymagania wobec swojego przyszłego (wymarzonego) partnera, to natychmiast przestańcie go słuchać! Taka osoba się myli, bo wymagania trzeba mieć! Trzeba i koniec! Dlaczego? Żeby nie żałować, żeby nie mieć pretensji, żeby się nie „czepiać” drugiej osoby. Posiadanie wymagań nigdy nie jest złe, czasem warto tylko sobie ustalić priorytety. Jeżeli marzy się komuś, wysoki, wysportowany blondyn, a na horyzoncie nie ma żadnego to może warto zwrócić uwagę na przystojnego bruneta, który się miło do nas uśmiecha? W takich wypadkach, zrozumiałym jest, że można się „ugiąć” i dać szansę na poznanie komuś innemu. Niestety nieliczni szczęśliwcy trafiają na swój typ, jednak nie ulega wątpliwości, że ta druga osoba musi się nam podobać fizycznie. Musi mieć „to coś”, czym przyciągnie i zatrzyma przy sobie. Wygląd zewnętrzny jest ważny i proszę odpuśćmy sobie frazesy „liczy się wnętrze”. Oczywiście, że jest ono najważniejsze, bo w końcu uroda kiedyś przeminie, a charakter pozostanie, ale pierwsze wrażenie ma duże znaczenie, a jest to właśnie wygląd. Wiem to z autopsji, miałam wielu kolegów, którzy mieli bardzo fajne charaktery, byli inteligentni, lubiliśmy spędzać razem czas, ale czegoś zabrakło. Tym czymś był wygląd. I nie chcę wyjść na wredną, po prostu kwestia gustu. Każdemu podoba się co innego, ważne, żeby był szczęśliwy w swoim wyborze. A do zaiskrzenia między dwojgiem ludzi potrzebne jest „przyciąganie” pod względem fizyczności.

Nie cierpię, kiedy słyszę „porady” pt. zmniejsz swoje wymagania. Myślę sobie „wsadź je sobie w nos”. Już lepiej być samemu niż z byle kim. Złota zasada. Niby można dawać komuś szansę, bo „może się uda”. Niejednokrotnie ktoś z moich znajomych tego próbował i jakoś się nie udawało. Smutne, ale prawdziwe. Dlatego warto czasem bardziej trzeźwo spojrzeć na rzeczywistość i zastanowić się czy dana znajomość ma sens. Tym bardziej jeżeli ta druga osoba bardzo się angażuje, a my po prostu chcemy sprawdzić co z tego będzie. Jest to trochę nieuczciwe wobec tej drugiej osoby, bo to taka zabawa czyimś kosztem. Chyba, że obie strony mają takie samo podejście, wtedy raczej nie ma w tym nic złego.

Znam swoją wartość i zamierzam mieć wymagania, bo nie ma nic gorszego niż kobieta, która narzeka na swojego faceta. Swojego mężczyznę trzeba doceniać, wspierać, taka jest rola kobiety. Każdy ma wady, wiadoma sprawa, ale w związku należy postrzegać swojego partnera jako ideał, w tym sensie, że jest on moim idealnym uzupełnieniem. Albo jest idealny dla Ciebie albo sorry, next please! Prosta zasada, bo po co się męczyć? I nie chodzi mi tutaj o poddawanie się, gdy w związku pojawiają się trudności. Chodzi o to, by przy wyborze partnera zwrócić uwagę na istotne dla nas sprawy. Mówię tu o rzeczach fundamentalnych. Osoba, z którą chcesz się związać powinna mieć takie same lub co najmniej podobne wartości życiowe jak Ty. Jest to bardzo istotne dla przyszłego rozwoju i trwałości związku.

Przejdźmy jednak do sedna, o jakich wymaganiach mowa? O szacunku, o odpowiednim traktowaniu ze strony mężczyzny. Każda z Was ma swoje wymagania, więc nie będę mówiła czego trzeba wymagać, mogę jedynie powiedzieć czego ja wymagam. Kultury, szarmanckości, szacunku. W czym to się objawia? W otwieraniu drzwi samochodu, gdy do niego wsiadam, w podaniu płaszcza, gdy chcę się ubrać, w odprowadzeniu do domu po spotkaniu (zwłaszcza o późnej godzinie). Takich wymagań jest wiele, wymieniłam przykładowe, ale co najważniejsze- trzeba się ich trzymać! Może są staroświeckie, biorąc pod uwagę dzisiejszą obyczajowość, ale nic mnie to nie obchodzi. Na pewno wiele z Was myśli, że takich mężczyzn już nie ma. Są, zapewniam! Tylko pozwólmy (my kobiety) by tacy byli dla nas. Mając wymagania można to osiągnąć :)

Randkowe schematy?

battle-1846807_1920

Część z Was może zastanawiać się kto dał mi prawo do udzielania porad w relacjach damsko-męskich. Czy jestem jakimś wszystkowiedzącym ekspertem? Właściwie dobrze jeśli przyszło Wam do głowy takie pytanie. Jak to mówią nie ma recepty na szczęście. Każdy jest kreatorem własnego szczęścia i każdy przypadek jest inny, więc czy można wszystko uogólniać? Ludzie powinni mieć przekonanie o swojej wyjątkowości, doceniać siebie. Jeśli więc jestem wyjątkowy, to czy można mnie obsadzać w schematach? Każdy przypadek należy osobno rozpatrywać, jednak możecie być pewni jednego: sprawami damsko-męskimi rządzą pewne prawa, a raczej prawidłowości, które odnoszą się do ogółu. I oczywiście każda historia miłości jest na swój sposób wyjątkowa, ale też każda taka historia ma podobny początek. Podobny w tym sensie, że wszyscy umawiamy się na randki i z tego coś może wyjść lub nie. Do miłości nikogo nie można zmusić, ale jeśli chcemy kogoś sobą zainteresować to już możemy na to wpłynąć.

Niedawno obejrzałam film pt. „Kobiety pragną bardziej”. Film jest co prawda z 2009 roku, ale ja trafiłam na niego dopiero teraz. Nie jest to może dzieło kinematografii, które koniecznie trzeba zobaczyć, ale jest jedna rzecz, która mnie w nim zainteresowała. Mianowicie są to sceny, w których to jeden mężczyzna (Alex) przekazuje pewnej kobiecie (Gigi) informacje o męskich zachowaniach podczas randek, a także po nich.

Gigi będąc na randce z przyjacielem Alex’a zapamiętuje miejsce często odwiedzane przez mężczyznę. Ponieważ ma obsesje na punkcie odbytego spotkania, a także tego czemu mężczyzna nie zadzwonił po randce, postanawia iść do baru z nadzieją, że może „przypadkowo” go tam spotka. Siada przy barze i zaczyna zwierzać się barmanowi, że jest umówiona z pewnym facetem. Podczas rozmowy wychodzi na jaw, że ten mężczyzna jest przyjacielem barmana. Barman Alex zdradza Gigi, żeby przestała się łudzić, bowiem jego przyjaciel na pewno do niej nie zadzwoni, skoro nie zrobił tego do tej pory. Kobieta jest pod wrażeniem szczerości barmana. Mimo tego, że jego opinie są jej nieprzychylne, cieszy się, że przekazał jej wiedzę, którą będzie mogła w przyszłości wykorzystać. Od tej pory, chodząc na randki z innymi mężczyznami, radzi się Alexa co powinna sądzić na temat każdej z nich. Te sceny są o tyle ciekawe, że Alex ma często rację. Oglądając ten film dowiadujemy się, że mężczyźni są „prości w obsłudze” i nie należy się doszukiwać wszędzie drugiego dna (co wiele Pań niestety robi). To istotna rada! Drogie Panie nie zawsze jest tak jak myślimy, czasem prawda jest o wiele prostsza.

We wstępie wspomniałam, że nie ma jednego schematu, który można do wszystkiego dopasować. W filmie również pojawia się w pewnym momencie taki wniosek. Dla tych scen warto obejrzeć ten film i z tego powodu go polecam.

Męskie ego?

fashion-1853294_1920

Najlepsze scenariusze pisze życie. To taki banał, ale jakże trafny. Dlatego w dzisiejszym wpisie posłużę się przykładem z życia wziętym. Moja bliska koleżanka często chodzi na randki i dzieli się ze mną „wrażeniami”. Bardzo lubię te nasze rozmowy, ponieważ można bardzo wiele dowiedzieć się o ludzkich, w tym wypadku męskich, zachowaniach. Często są one zabawne, czasem po prostu miłe, a nieraz zaskakujące. Czasem z niedowierzaniem słucham tych historii i czekam z niecierpliwością na następne. Bardzo chcę żeby moja koleżanka znalazła kogoś odpowiedniego, kogoś, kto będzie na nią zasługiwał, z kim będzie szczęśliwa. Ale dopóki poszukuje, to zgodnie uznałyśmy, że te „wpadki” na randkach, mogą przyczynić się chociaż do naszego śmiechu. Bo co tu się załamywać? Lepiej się pośmiać i ruszyć dalej :)

Zacznę od tego, że te spotkania są z osobami z różnych środowisk, poznane w różny sposób, naprawdę randomowe znajomości. Nie ma jakiegoś „klucza”, po prostu jeżeli ktoś wydaje się być w jakiś sposób interesujący postanawia się z nim spotkać. No i słusznie! Sama ją do tego zachęcam :) Wiadomo, że takie spotkania nie są zobowiązujące, po dwóch czy trzech spotkaniach, nie trzeba się z niczym deklarować. Jest to według mnie oczywiste… no ale chyba nie dla każdego. To jest jedna z tych sytuacji, która mnie zaskoczyła. Jeden z facetów, z którymi spotykała się moja koleżanka na spotkaniach zachowywał się normalnie, miło i sympatycznie. Po prostu w porządku, co więcej, wyraźnie mogła zauważyć, że jest nią zainteresowany w jednoznaczny sposób. W jakimś stopniu dawał odczuć, że ją adoruje. Jednak gdy mieli okazję wymienić kilka wiadomości po spotkaniu, on stanowczo zaznaczył, że to koleżeńska znajomość. WTF? Czy my jesteśmy w podstawówce? Może jacyś starzy nie jesteśmy, ale czasy szkolne już jakiś czas temu się skończyły i takie wiadomości są trochę odstraszające. Nikt nikomu nie każe niczego definiować, po raptem trzech spotkaniach na krzyż. Raczej nie ma mowy o decydowaniu o tym jak ta znajomość ma się potoczyć (no chyba, że kogoś uderzył grom z jasnego nieba i się zakochał od pierwszego wejrzenia- ale to się chyba rzadko zdarza). Śmiać mi się chcę gdy słyszę, że jakiś facet mówi coś podobnego. To brzmi jak: „będziesz ze mną chodzić”? Kto pyta o coś takiego? Chyba 14-latki :)

Rozbawiło mnie to jednak z jeszcze jednego powodu. Uważam, że taki facet próbuje się zabezpieczyć. Nie chce by jego męskie ego ucierpiało. Boi się jakiegoś odrzucenia i w obawie przed tzw. „koszem” woli palnąć coś takiego, żeby tylko wyszło na jego. Że niby on rozdaje karty… Drodzy Panowie, teraz rada dla was: jeśli chcecie „rozdawać karty” to róbcie to umiejętnie, proszę. :) A mówiąc bardziej poważnie, faceci robiąc coś takiego, dają do zrozumienia, że mają niskie poczucie własnej wartości. Pokazują, że są mało pewni siebie, a to raczej nie pomaga. Męskość to m.in. pewność siebie. Chcąc zapewnić bezpieczeństwo swej kobiecie, trzeba być pewnym siebie. Panowie, pamiętajcie o tym!

Szacunek przez wielkie S.

portrait-1754894_1920

Często kobiety mówią „faceci to świnie”. No i być może to prawda, nie wiem, nie oceniam. Na szczęście ja żadnej takiej „świni” nigdy nie spotkałam. Może warto, więc zastanowić się czemu takie opinie są popularne wśród kobiet. Kobiety oburzają się, że mężczyźni zachowują się lekceważąco wobec nich, nie mają szacunku. W pewnym stopniu można uznać, że to kwestia wychowania. Tylko, że z drugiej strony na szacunek trzeba sobie zasłużyć…

Osoba z mojego bliskiego otoczenia często korzysta z różnych form poznawania nowych ludzi, jedną z nich jest korzystanie z aplikacji Tinder. Kto korzystał ten wie, że często zdarza się niektórym mężczyznom (bo mam te informacje od kobiety) zaczynać rozmowę od zaproszenia do łóżka (w mniej lub bardziej wulgarny sposób). Osoba, która mi to opowiadała była tym oburzona, dziwiła się jak do tego doszło, żeby w taki sposób rozpoczynać rozmowę. Ja też się temu dziwię, ale zaczynam myśleć, że może to zuchwalstwo wynika z czyjejś aprobaty? Może jeśli kobiety nie pozwalałyby na tak wiele w dzisiejszych czasach, to i panowie by sobie nie folgowali w zachowaniu. Dlaczego tak uważam? Bo również słyszałam od niektórych mężczyzn, że mieli takie propozycje „nie do odrzucenia” od kobiet. Od razu zaznaczę, że nikogo nie usprawiedliwiam, uważam, że porządny mężczyzna, niezależnie od okoliczności, nie będzie „korzystał z okazji”. Jednak spora część Panów woli skorzystać… niestety. Tylko nie traktują wtedy kobiety poważnie, a raczej jak jednorazową „sprawę”. No cóż takim Panom trochę współczuje, bo mam wrażenie, że chcą chyba podbudować swoje ego, ale to może kwestia na inny wpis (bo mógłby być długi :) ).

Wobec powyższego zalecam skromność nie tylko w ubiorze, ale również w dopuszczaniu mężczyzny do siebie. Uwierzcie mi, że naprawdę można na tym wygrać! Ja jestem kobietą, ale zapewniam, że mężczyźni podzielają ten pogląd. Jakiś czas temu wpadłam na bloga „Świat oczami faceta” i przeczytałam wpis dotyczący spraw intymnych między kobietą a mężczyzną. Wrzucam link, abyście miały odniesienie do męskiego punktu widzenia na ten temat.

A wnioski, inteligentne Panie, wysuwamy same! :)

Pewność siebie jest sexy!

woman-1585593_1920

To prawda, że mężczyzna chce zapewnić swojej kobiecie bezpieczeństwo, opiekować się nią (kruchą istotą) ale to nie znaczy, że nie lubi gdy jest pewna siebie. Pewność siebie jest sexy! I nie chodzi o jakąś bezczelność, a pewność swojej inteligencji i wszelkich walorów. Pomimo stereotypu, że mężczyźni „boją się” inteligentnych kobiet, wydaje mi się, że wartościowy mężczyzna, który sam zna swoją wartość chętnie będzie obcował z kobietą na swoim poziomie.

Jak taka pewność siebie ma wyglądać. Nie bezczelnie, a subtelnie. Kobieta, która charakteryzuje się pewnością siebie zna swoją wartość. Wie, że jest atrakcyjna, inteligentna, ma swoje zainteresowania i można z nią porozmawiać na wiele tematów. Nie boi się też wypowiadać swoich poglądów, czy mieć odmienne zdanie od rozmówcy. Jednym słowem to osoba z charakterem.

Moja opinia na temat pewności siebie i jej wpływu na postrzeganie kobiet przez mężczyzn, opiera się na takim stwierdzeniu, usłyszanym od wielu mężczyzn. Dlaczego mężczyźni (Ci prawdziwi, męscy) uważają, że pewność siebie jest sexy? Bo nikt nie lubi słuchać jęczenia „jestem za gruba, źle wyglądam”. Po co mówić takie rzeczy? Chcesz takimi słowami dać facetowi do zrozumienia, że źle wybrał? Chyba nie… Skoro on widzi w Tobie wiele zalet, to na pewno je masz! Warto, więc zdawać sobie z tego sprawę i okazywać tą pewność siebie. I nie mam tutaj na myśli zadzierania nosa i grania księżniczki pt. „jestem najwspanialsza”, a pewność w zachowaniu, wyrażaniu siebie. Faceci lubią konkrety, chcą widzieć i podziwiać, więc warto dać im tę szansę.

No matter what!

time-425818_1920

Ostatnio rozmawiałam z przyjaciółką na temat trwałości niektórych związków. Nie trudno zauważyć w dzisiejszej rzeczywistości, że ludzie bardzo często się rozstają już po kilku latach małżeństwa. Najbardziej powszechnym przykładem tego zjawiska są pary aktorskie. Są nam najbardziej znane, bo można o tym przeczytać w gazetach czy Internecie. Nierzadko słyszy się o kolejnym rozwodzie jakiegoś celebryty lub o kolejnym ślubie. Trochę uderzył nas absurd tych sytuacji, bo wygląda na to, że wystarczy małe niepowodzenie, a ludzie chcą się rozstać. Jest to tym bardziej przykre, bo często Ci sławni ludzie są autorytetem dla młodych osób (Boże uchowaj od takich „autorytetów”). Oczywiście każdy ma swój rozum, ale nastolatki w wieku dojrzewania, które są „zakochane” w swoim idolu, przyjmują niemal z nabożeństwem wszystkie jego poczynania. A skoro „mój ukochany idol” przedstawia pewne postawy to znaczy, że wszystko w porządku, że to naturalne, że ja też tak mogę. No możesz… tylko czy to rozsądne? Czy przyniesie Ci to jakieś korzyści…?

W życiu bywa różnie i rozumiem też, że bywają sytuacje, które powodują, że ludzie się rozstają. Ale według mnie muszą to być naprawdę istotne powody, a nie błahostki (jak czasem może się wydawać). Chociaż jak mówią słowa przysięgi, powinniśmy zrobić wszystko, aby do tego nie dopuścić. Składając przysięgę małżeńską musimy brać odpowiedzialność za nasze słowa. Dlatego warto poważnie się zastanowić nad decyzją o zawarciu związku małżeńskiego.

To co uderzyło najbardziej moją przyjaciółkę, to fakt, że skoro ktoś bierze trzeci już ślub to znaczy, że łatwo mu to przychodzi. I z czego to wynika? Powodów jest kilka. Przede wszystkim wpływ na to ma zmiana obyczajowości. Ludzie młodzi prą do przodu i w tym owczym pędzie wydawać się może, że zatracili pewne wartości. Obecnie dominuje tzw. pokolenie Y, czyli osoby urodzone w przedziale lat 1980-2000. Pokolenie to uznawane jest za generację zuchwałą i otwartą na nowe wyzwania . Ich komfort jest dla nich najważniejszy, stawiają go ponad wszystko. Takie „priorytety” sprawiają, że gdy tylko sytuacja staje się „niewygodna”, nie pozostaje nic innego jak uwolnić się z niej. W obliczu tych zmian zjawisko rozwodów wydaje się być zrozumiałe. Chociaż do rozwodów dochodzi nie tylko wśród tego pokolenia, obserwacje takiego trendu mogą wskazywać na przejęcie pewnych cech przez młodsze pokolenie.

W Internecie migną gdzieś czasem obrazki starszej pary małżeńskiej, która trzyma się za ręce. Podpisane są w sposób mówiący, o tym że to wspaniałe. Napawa to optymizmem i nadzieją oraz wzbudza wzruszenie u wielu ludzi. Podejrzewam więc, że każdy marzy o takiej miłości, by spotkać osobę, z którą będzie do końca życia. Nic innego mi nie pozostaje jak wszystkim tego życzyć.