Kryzys wieku średniego?

retro-2743253_640

Co jakiś czas ten temat przewija się przez moje myśli, więc dziś postanowiłam o tym napisać. Znacie te sytuacje, gdy pięćdziesięcioletni facet ma trzydziestoletnią kobietę? Osobiście nie znam nikogo takiego, ale ten „wzór” jest mi znany. I szczerze przyznam, że gdy byłam młodsza to myślałam sobie, że taka różnica wieku do 20 lat jest do przeżycia. Ponieważ zawsze lubiłam towarzystwo starszych od siebie, myślałam, że to nie powinno być problemem w realnym życiu. Jednak miałam okazję poznać faceta 18 lat starszego ode mnie i dopiero wtedy doszłam do wniosku, że tak naprawdę nie ma to sensu. Ja dopiero zaczynam dorosłe życie, a on ma już szeroki bagaż doświadczeń. W pewnym momencie mogłoby okazać się to problemem. Jednak ten post piszę z innego powodu. Zastanawiają mnie osoby, które jednak decydują się na taki związek. Jakie ktoś ma motywy, że postanawia „zaryzykować” i przekonać się co z tego wyjdzie?

Mam wrażenie, że faceci, którzy szukają o tyle młodszej partnerki przeżywają tzw. kryzys wieku średniego. Albo szukają wrażeń, albo chcą coś sobie i innym udowodnić. A może tak po prostu wyszło? Miłość przyszła nagle i niespodziewanie i żaden wiek, ani inne „przeszkody” nie mają znaczenia? Jako niepoprawna romantyczka będę starała się wierzyć w ten ostatni z powodów :)

Myślę sobie o tym tak, że jeżeli ktoś decyduje się na taki związek to jest naprawdę odważny albo naprawdę lekkomyślny. Ale, żeby oddać sprawiedliwość przeanalizujmy za i przeciw.

Za przemawia poczucie bezpieczeństwa kobiety, chociaż uważam, że kobieta będąc w związku, niezależnie od wieku partnera, powinna mieć takie poczucie. Ale uznajmy, że jego dojrzałość i mądrość życiowa, dodają jej jeszcze silniejsze poczucie bezpieczeństwa. No to pierwszy plus. Kolejny- stabilna sytuacja. Uznajmy, że facet, który ma już tyle wiosen za sobą jest dojrzały emocjonalnie i decydując się na związek wie czego chce= mniej emocjonalnego rollercoastera. I to by było chyba na tyle z zalet.

Mimo wszystko widzę więcej przeciw. Po pierwsze różnica pokoleń- niby wydaje się banalne, ale w codziennym życiu może być to dosyć problematyczne. Różnica pokoleń może przyczynić się do wzajemnego niezrozumienia partnerów. Mogą mieć inne potrzeby, którym druga osoba nie będzie umiała sprostać. Z różnicą pokoleń wiązać się może także różnica wartości, która w życiu każdego człowieka jest bardzo istotna. Można powiedzieć, że dzięki wartościom kształtuje się tożsamość człowieka. Kolejny minus jaki dostrzegam to chęć posiadania dzieci. Starszy partner może już nie chcieć mieć dzieci, ponieważ np. ma dzieci z poprzedniego związku, albo uważa, że jest już na nie za stary. To może być duży problem dla kobiety, która chciałaby spełnić się w macierzyństwie. I jeszcze mała dygresja, śmieszy mnie, gdy facet po 50 mówi o swojej kobiecie „moja partnerka”. Jakoś tak słabo brzmi. Myślę sobie: facet ogarnij się i zaproponuj tej kobiecie coś więcej niż „partnerstwo”, ale to takie subiektywne odczucie.

Ja tak sobie tylko teoretyzuję, po prostu ciekawi mnie to zjawisko. Ale zabawne jest też to, że społecznie mniej ludzi razi, gdy facet jest starszy od kobiety, bo gdy jest odwrotnie to każdy się puka w czoło. Nie wiem, czy się ze mną zgodzicie, ale kobieta 20 lat starsza od partnera to w oczach innych niemalże „patologia”. Rycząca czterdziestka, która chce się pocieszyć. I wszyscy jej współczują. To trochę nie fair…

Takie tematy zawsze wzbudzają we mnie zainteresowanie i lubię się nad nimi dłużej pochylić. I co bym nie myślała na dany temat, to jeżeli komuś dany układ w związku pasuję to ja mu życzę jak najlepiej i z takim wnioskiem Was zostawiam.

Faceci są wzrokowcami

womens-2359685_1280

Dzisiaj będzie mniej rad dla poszukających drugiej połówki, a więcej dla kobiet, które są w związkach. Czasem czegoś brakuje? Może czujecie się zaniedbane i niedoceniane….

Istnieje taka opinia, że lepiej nie robić zakupów jak jest się głodnym, bo wtedy zjedlibyśmy wszystko i wkładamy do koszyka to, co przykuje nasz wzrok. Coś w tym jest, przynajmniej ja się czasem na tym łapie. Ludzie mają często taką tendencję do jedzenia oczami. I nie ma się co dziwić, bo na decyzję o zjedzeniu danej potrawy wpływają najpierw walory estetyczne. A skoro jest to dla wszystkich oczywiste to proszę przełożyć to teraz na męski umysł…

Faceci są wzrokowcami! Ta stara jak świat prawda może wydawać się wam frazesem, ale tak po prostu jest. Tylko mimo tej wiedzy, niektóre kobiety o tym zapominają, a to duży błąd. Na pewno zauważyłyście, że mężczyźni oglądają się za zgrabnymi, ładnie ubranymi kobietami na ulicy. Niektóre kobiety to nawet oburza. W sumie nie bardzo to rozumiem, ja traktuję to neutralnie. Wiem, że wyglądam ładnie, więc nie będę reagowała inaczej jak ignorując to. Inna reakcja jest albo zaprzeczeniem własnej urodzie albo fałszywą skromnością. A co z tymi, które przyłapują swojego faceta na tym, że ogląda się za innymi? Kiedyś bardzo mądry ksiądz powiedział „jeśli chodzisz w szlafroku, nie dziw się, że mąż ogląda się za sąsiadką”. I trudno mi się z tym nie zgodzić. Skoro wiem, że facet jest wzrokowcem to powinnam odpowiednio o siebie zadbać. I nie pomyślcie zaraz, że to umniejsza rolę kobiety, że jakoś ją uprzedmiotawia. Absolutnie nie! Tylko jeśli pytasz co zrobić, aby mój facet nie oglądał się za innymi, czy też co zrobić, aby zawsze był mną zainteresowany, to wiedz, że dbanie o siebie jest ważne.

Trzeba o siebie dbać tak samo, jak wtedy, gdy chodziliście na randki. W końcu nikt nie dziwi się, że kwiaty więdną, gdy się ich nie podlewa. Związek trzeba pielęgnować i nadal „zabiegać o zainteresowanie”. Podgrzewajcie atmosferę, zaskakujcie się wzajemnie i dbajcie o swoją relację!